Konserwacja miecza japońskiego
Autor: Krzysztof Polak
CZYNNIKI WPŁYWAJĄCE NA STAN ZACHOWANIA GŁOWNI
KOTO – zużycie w boju
Do momentu zjednoczenia Japonii wyspy były praktycznie cały czas trawione większymi lub mniejszymi konfliktami zbrojnymi. Legendarne głownie wbrew swoim legendom zużywały się, szczerbiły i gięły. Znany jest opis powrotu wojowników po bitwie, niosących swoje miecze na ramieniu ponieważ nie można było ich wcisnąć do pochew. Część takich głowni poddawano naprawie, prostowano – znane są narzędzia do tego służące – oraz oczywiście szlifowano. Nie wszystkie uszkodzenia dawało się naprawić. Pozostawały zacięcia po stronie grzbietowej i niektóre głębsze szczerby tym bardziej że nie dawały się one zniwelować przez zaklepywanie. Taki zabieg można zrobić z głownią europejską, co było nagminnie praktykowane. Nie można było ponownie wyszlifować złamanego szpica gdyż nie miałby odpowiedniej twardości, złamaną głownię można było natomiast oprawić jako krótszy egzemplarz co zdarzało się dosyć często. Zrozumiałym jest że do boju nie brano głowni wielkiej wartości przez co są one zachowane w lepszym stanie.
Konserwacja i ekspozycja zbroi japońskiej
Autor: Krzysztof Polak
Zbroja japońska, oparta na wzorach azjatyckich uzyskała w drodze ewolucji formę jedyną w swoim rodzaju. Jest to swoisty, często bardzo dekoracyjny kostium, składający się z powiązanych ze sobą osłon, wykonanych z różnych materiałów. Stworzono rodzaj elastycznego kompozytu, pochłaniającego energię a nie przeciwstawiającego się sile destrukcyjnej ostrza czy grotu, kierunek zbliżony do konstrukcji nowoczesnych kamizelek kuloodpornych. Pancerz taki miał zastosowanie do momentu spotkania się z bronią palną przywiezioną przez europejczyków. Przeciwko energii wystrzelonego pocisku musiano zastosować płytę pancerną. Stosowano pancerze wzorowane na europejskich lub wręcz z nich przekuwane i dostosowane do postury japońskich wojowników. Zdarza się że noszą one również ślad próby strzału, podobnie jak pancerze kirasjerskie. Znany mi jest hełm japoński , zbudowany z czterech płyt z których każda ma próbę strzału.
YAMATO-DEN – zarys historyczny najstarszej tradycji kucia japońskich mieczy
autor: Jurek Kagetora Klawiński
Tradycja Yamato, jedna z pięciu tradycji (gokaden) okresu „starych mieczy” jest najstarsza i najbardziej chyba owiana legendą. Począwszy od legendarnego Amakuni, poprzez licznych mistrzów kujących miecze na użytek mnichów-wojowników, tradycja Yamato oznaczała doskonałe miecze o smukłej i eleganckiej głowni. Miecze te są wyoce cenione przez wytrawnych kolekcjonerów, choć ich popularność została przyćmiona już dawno temu przez tradycje takie jak Soshu czy Bizen.
Spotkanie z mistrzem N. (ale czy na pewno z nim?)
Autor: Jurek Klawiński (Kagetora)
Kiedy po latach marzeń stajesz się właścicielem pierwszego oryginalnego miecza japońskiego (czyli nihon-to), konfrontacja rzeczywistości z legendą, marzeniem czy oczekiwaniem bywa często dużym zaskoczeniem. Okazuje się, że większość katan jest relatywnie krótka (nagasa ok. 65 cm), nie podpisana (mumei), a jeśli już – to nie ma pewności, że sygnatury nie sfałszowano (sami Japończycy piszą o licznych oszustwach w tym zakresie), żeby nadać głowni większą wartość rynkową. Co wtedy?
Głownia Muramasy w Toruniu
Autor: Jacek Kazimierowski (Kier)
Skoro w Toruniu jest wystawiana głownia Muramasy (fukuro-yari) warto więc chyba napisać kilka słów o samym mistrzu:
Sengo Muramasa był słynnym kowalem, którego działalność przypadała na środkowy lub późny okres okres Muromachi (XV lub XVI wiek). Miecze Muramasy i jego następców były podziwiane przez najznamienitszych wojowników tego okresu.
Sława Muramasy, nie mniejsza bodaj od sławy wielkiego Masamune wzięła się jednak nie tyle z tego, że był mistrzem wykuwającym znakomite, nadzwyczaj ostre głownie, ile z przypisywanego jego mieczom szczególnego upodobania do krwi. Owa „krwiożerczość” miała być jakoby wyrazem niezrównoważonego i gwałtownego charakteru Muramasy, którego duch – jak wierzono – mieszkał w jego mieczach. Jednak największym promotorem legendy otaczającej miecze Muramasy stał się ich największy wróg – Tokugawa Ieyasu, ostatni ze słynnej “trójki zjednoczycieli Japonii”, założyciel trzeciej – po Minamoto i Ashikaga – dynastii shogunów, która rządziła ponad krajem ponad 250 lat, aż do restauracji Meiji.
Recenzja: „Samuraje” Śpiewakowskiego
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
Każdy chyba krytyk uwielbia wystawiać negatywne recenzje – świetnie uchwycili to twórcy filmu „Ratatouille” wkładając w usta kostycznego Antona Ego następujące słowa: „Pod wieloma względami praca krytyka jest łatwa. Bardzo mało ryzykujemy, zatem bez obaw wywyższamy się nad tych, którzy poddają swą twórczość naszemu osądowi. Najchętniej krytykujemy, bo przecież negatywne recenzje pisze się łatwo i przyjemnie, a publiczność uwielbia je czytać”*
Z wyboru cytatu możecie już wywnioskować, że moja recenzja książki Aleksandra Śpiewakowskiego nie będzie zbyt entuzjastyczna. Pocieszam się jednak tym, że ani autorowi ani wydawcy książki nie zrobię większej szkody… Książka nie jest już bowiem dostępna w handlu (jako że jej ostatnia edycja pochodzi z 2007 roku jest ona pewnie traktowana jako „staroć”).
Kagami i kagamishi
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
Jedną z kategorii irogane ko-tsuba (czyli „starych”, tzn pochodzących sprzed okresu Edo tsub z metali kolorowych i ich stopów) są kagami-shi tsuba.
Kagami-shi czyli wytwórcy luster (kagami) produkowali również tsuby, odlewając je, podobnie jak swoje lustra, z brązu i podobnych mu stopów nierafinowanej miedzi (yamagane).
Tsuby te są relatywnie rzadkie, nawet Sasano Masayki w swojej książeczce na ich temat omawia zaledwie nieco ponad dwadzieścia egzemplarzy.
Recenzja: Sasano Masayuki „Early Japanese Sword Guards…”
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
Zapowiadałem tę recenzję już od jakiegoś czasu, spełniam więc końcu obietnicę, tym chętniej, że jest to książka o tsubach, która wywarła na ogromny wpływ na mój gust, moje postrzeganie estetyki tsuby i moją skromną kolekcję. Przyznam szczerze – uwielbiam tę książkę i często do niej wracam.
Recenzja: Nakahara „Facts and Fundamentals…”
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu „Gomahashi”)
Niedawno kupiłem książke autorstwa Nobuo Nakahara: „Facts and Fundamentals of Japanese Swords: A Collector’s Guide”. Właśnie skończyłem jej trzecie czytanie i wiem, że będę do niej jeszcze wielokrotnie wracał. Mogę tę interesującą pozycję rekomendować wszystkim entuzjastom nihonto, niezależnie od stopnia ich zaawansowania.
Obrazki z wystawy
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
27 maja w Toruniu, w pięknej Kamienicy Pod Gwiazdą odbył się wernisaż wystawy „Tajemnice Samurajów”. Wystawa została zorganizowana przez naszą sekcję i Muzeum Okręgowe w Toruniu. Publiczność dopisała i pojawiła się licznie, było wręcz tłoczno. Oprawę wystawy stanowią piękne wnętrza barokowej kamiennicy – prezentowane są tam miecze, zbroje, hełmy i tsuby, a także drzeworyty japońskie musha-e czyli wizerunki wojowników.