YAMATO-DEN – zarys historyczny najstarszej tradycji kucia japońskich mieczy
autor: Jurek Kagetora Klawiński
Tradycja Yamato, jedna z pięciu tradycji (gokaden) okresu „starych mieczy” jest najstarsza i najbardziej chyba owiana legendą. Począwszy od legendarnego Amakuni, poprzez licznych mistrzów kujących miecze na użytek mnichów-wojowników, tradycja Yamato oznaczała doskonałe miecze o smukłej i eleganckiej głowni. Miecze te są wyoce cenione przez wytrawnych kolekcjonerów, choć ich popularność została przyćmiona już dawno temu przez tradycje takie jak Soshu czy Bizen.
Spotkanie z mistrzem N. (ale czy na pewno z nim?)
Autor: Jurek Klawiński (Kagetora)
Kiedy po latach marzeń stajesz się właścicielem pierwszego oryginalnego miecza japońskiego (czyli nihon-to), konfrontacja rzeczywistości z legendą, marzeniem czy oczekiwaniem bywa często dużym zaskoczeniem. Okazuje się, że większość katan jest relatywnie krótka (nagasa ok. 65 cm), nie podpisana (mumei), a jeśli już – to nie ma pewności, że sygnatury nie sfałszowano (sami Japończycy piszą o licznych oszustwach w tym zakresie), żeby nadać głowni większą wartość rynkową. Co wtedy?
Głownia Muramasy w Toruniu
Autor: Jacek Kazimierowski (Kier)
Skoro w Toruniu jest wystawiana głownia Muramasy (fukuro-yari) warto więc chyba napisać kilka słów o samym mistrzu:
Sengo Muramasa był słynnym kowalem, którego działalność przypadała na środkowy lub późny okres okres Muromachi (XV lub XVI wiek). Miecze Muramasy i jego następców były podziwiane przez najznamienitszych wojowników tego okresu.
Sława Muramasy, nie mniejsza bodaj od sławy wielkiego Masamune wzięła się jednak nie tyle z tego, że był mistrzem wykuwającym znakomite, nadzwyczaj ostre głownie, ile z przypisywanego jego mieczom szczególnego upodobania do krwi. Owa „krwiożerczość” miała być jakoby wyrazem niezrównoważonego i gwałtownego charakteru Muramasy, którego duch – jak wierzono – mieszkał w jego mieczach. Jednak największym promotorem legendy otaczającej miecze Muramasy stał się ich największy wróg – Tokugawa Ieyasu, ostatni ze słynnej “trójki zjednoczycieli Japonii”, założyciel trzeciej – po Minamoto i Ashikaga – dynastii shogunów, która rządziła ponad krajem ponad 250 lat, aż do restauracji Meiji.
Recenzja: „Samuraje” Śpiewakowskiego
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
Każdy chyba krytyk uwielbia wystawiać negatywne recenzje – świetnie uchwycili to twórcy filmu „Ratatouille” wkładając w usta kostycznego Antona Ego następujące słowa: „Pod wieloma względami praca krytyka jest łatwa. Bardzo mało ryzykujemy, zatem bez obaw wywyższamy się nad tych, którzy poddają swą twórczość naszemu osądowi. Najchętniej krytykujemy, bo przecież negatywne recenzje pisze się łatwo i przyjemnie, a publiczność uwielbia je czytać”*
Z wyboru cytatu możecie już wywnioskować, że moja recenzja książki Aleksandra Śpiewakowskiego nie będzie zbyt entuzjastyczna. Pocieszam się jednak tym, że ani autorowi ani wydawcy książki nie zrobię większej szkody… Książka nie jest już bowiem dostępna w handlu (jako że jej ostatnia edycja pochodzi z 2007 roku jest ona pewnie traktowana jako „staroć”).
Kagami i kagamishi
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
Jedną z kategorii irogane ko-tsuba (czyli „starych”, tzn pochodzących sprzed okresu Edo tsub z metali kolorowych i ich stopów) są kagami-shi tsuba.
Kagami-shi czyli wytwórcy luster (kagami) produkowali również tsuby, odlewając je, podobnie jak swoje lustra, z brązu i podobnych mu stopów nierafinowanej miedzi (yamagane).
Tsuby te są relatywnie rzadkie, nawet Sasano Masayki w swojej książeczce na ich temat omawia zaledwie nieco ponad dwadzieścia egzemplarzy.
Recenzja: Sasano Masayuki „Early Japanese Sword Guards…”
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
Zapowiadałem tę recenzję już od jakiegoś czasu, spełniam więc końcu obietnicę, tym chętniej, że jest to książka o tsubach, która wywarła na ogromny wpływ na mój gust, moje postrzeganie estetyki tsuby i moją skromną kolekcję. Przyznam szczerze – uwielbiam tę książkę i często do niej wracam.
Recenzja: Nakahara „Facts and Fundamentals…”
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu „Gomahashi”)
Niedawno kupiłem książke autorstwa Nobuo Nakahara: „Facts and Fundamentals of Japanese Swords: A Collector’s Guide”. Właśnie skończyłem jej trzecie czytanie i wiem, że będę do niej jeszcze wielokrotnie wracał. Mogę tę interesującą pozycję rekomendować wszystkim entuzjastom nihonto, niezależnie od stopnia ich zaawansowania.
Obrazki z wystawy
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
27 maja w Toruniu, w pięknej Kamienicy Pod Gwiazdą odbył się wernisaż wystawy „Tajemnice Samurajów”. Wystawa została zorganizowana przez naszą sekcję i Muzeum Okręgowe w Toruniu. Publiczność dopisała i pojawiła się licznie, było wręcz tłoczno. Oprawę wystawy stanowią piękne wnętrza barokowej kamiennicy – prezentowane są tam miecze, zbroje, hełmy i tsuby, a także drzeworyty japońskie musha-e czyli wizerunki wojowników.
Katalog z wystawy „Piękno wykute w stali” już w sprzedaży
Witam wszystkich zainteresowanych zamówieniem katalogu z wystawy „Piękno wykute w stali”, która miała miejsce w zeszłym roku (2010) w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.
Format A4 , kolor, 144 strony, miękka okładka
Cena: 78 zł brutto
Jak rozpocząć kolekcjonowanie nihonto?
Autor: Mariusz Kołecki (z blogu Gomahashi)
Niniejszy artykuł został napisany z myślą o tych wszystkich, którzy marzą o prawdziwym mieczu japońskim. Nie jest to wyczerpujący poradnik, a raczej coś w rodzaju eseju, w którym przy okazji zawarto trochę rad i ostrzeżeń.
Co najpierw? Miecz czy biblioteka?
Niezależnie od tego skąd u początkującego kolekcjonera wzięło się zainteresowanie mieczem japońskim, czy do nihonto doszedł on od japońskich sportów walki (np. iaido czy kendo) czy też od zainteresowania kulturą i sztuką Japonii, chyba każdego na początku kariery kolekcjonerskiej chwyciła gorączka zakupów. Posiadać prawdziwy „miecz samurajski” – to tak silne pragnienie, że często prowadzi do pochopnego zakupu. Pamiętaj, młody kolekcjonerze - świat nihonto to dżungla pełna pułapek i drapieżników, a Ty jesteś na samym dole łańcucha pokarmowego. Ale o tym później, najpierw trzeba ustalić od czego zacząć kolekcjonowanie (bo z pewnością nie od kupna).
